ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

ŁUCJA Z LAMMERMOORU

Fot. Andrzej Makowski, Opera Nova

ŁUCJA Z LAMMERMOORU:
opera tragiczna w stylu bel canto w trzech aktach
Kompozytor:
Gaetano Donizetti
Libretto:
Salvatore Cammarano, według powieści Waltera Scotta Narzeczona z Lammermoor
Prapremiera:
26 września 1835 r.
Premiera Opery Nova:
25.04.2025 r. - inauguracja XXXII Bydgoskiego Festiwalu Operowego
Uwaga:
podczas spektaklu światło stroboskopowe, głośny wystrzał z rewolweru.
Czas trwania:
cz. 1 - 80 minut, cz. 2 - 50 minut plus przerwa.

realizatorzy

Reżyseria, scenografia, kostiumy:
Thaddeus Strassberger
Kierownictwo muzyczne:
Tomasz Tokarczyk
Choreografia:
Reżyseria świateł:
Maciej lgielski
Przygotowanie chóru:
Współpraca muzyczna:
Asystentki reżysera:
Asystent dyrygenta:
Marcin Kuczer
Asystentka choreografa:

obsada

Łucja (Lucia) Ashton:
Henryk (Enrico) Ashton, brat Łucji:
Edgar (Edgardo), lord Ravenswood:
Lord Artur (Arturo) Bucklaw:
Rajmund (Raimondo) Bidebent, duchowny:
Normanno:

Opis

Inaugurując XXXII Bydgoski Festiwal Operowy, wystawiliśmy pierwszą w historii bydgoskiej sceny operowej inscenizację „Łucji z Lammermooru" Gaetana Donizettiego. Dzieło to - skomponowane do libretta opartego na romantycznej powieści Waltera Scotta - wyreżyserował znakomity amerykański twórca Thaddeus Strassberger - reżyser operowy oraz projektant scenografii i kostiumów, autor ponad 75 inscenizacji w 15 krajach świata, m.in.: w londyńskiej Royal Opera House, Covent Garden, Los Angeles Opera i Theater an der Wien, laureat Europejskiej Nagrody Operowej w 2005 r. za reżyserię i scenografię. 

Fot. Andrzej Makowski, Opera Nova

Thaddeus Strassberger podczas pierwszego spotkania z zespołami Opery Nova zaprezentował zarys swojej wizji: świata, w którym natura i człowiek nieustannie się przenikają. Na scenie pojawią się żywioły i zmienność pór roku – ogień, ruch, światło i… odbicia. Lustra staną się nie tylko elementem scenografii, ale także symbolicznym echem bel canta – pełnego powtórzeń, emocji i napięć.

Jak zdradził reżyser, inspiracją dla tej interpretacji stał się m.in. obraz „Eksperyment z ptakiem w pompie powietrznej” brytyjskiego malarza Josepha Wrighta z Derby (1768) – poruszająca opowieść o granicy między fascynacją poznaniem a ludzkim okrucieństwem. Ten motyw stanie się jednym z kluczy do odczytania historii Łucji.

Kostiumy? Jeden z nich - tradycyjny - dotarł do nas prosto ze Szkocji. Poza tym, naturalne materiały, leśne faktury, ale też bogactwo detalu. W scenach zbiorowych pojawia się silna symbolika – jedność, powtarzalność i cienie… 

To „Łucja” jakiej w Bydgoszczy jeszcze nie było! Inscenizacja pełna inspiracji, obrazów i emocji od pierwszych prób zapowiadała się jako niezwykłe widowisko, a recenzje z premiery to potwierdzają!

Fot. Simona Skrebutėnaitė


Premiera „Łucji z Lammermooru” Gaetana Donizettiego otworzyła XXXII Bydgoski Festiwal Operowy. O swojej interpretacji jednego z najsłynniejszych dzieł bel canta, pracy z bydgoskim zespołem oraz współczesnym wymiarze historii Łucji opowiada reżyser, scenograf i kostiumograf THADDEUS STRASSBERGER. Rozmowa do przeczytania TUTAJ


Dyrygent Tomasz Tokarczyk powrócił do Opery Nova, sprawując kierownictwo muzyczne nad premierą „Łucji z Lammermooru” Gaetana Donizettiego na otwarcie XXXII Bydgoskiego Festiwalu Operowego. W rozmowie z nami opowiada o pracy nad jednym z najtrudniejszych dzieł repertuaru bel canto, współpracy z  Thaddeusem Strassbergerem i o tym, dlaczego w tej historii najważniejsza pozostaje miłość. Wywiad do przeczytania TUTAJ

Fot. Simona Skrebutėnaitė

Galeria zdjęć

Najbliższe spektakle

Brak spektakli w najbliższej przyszłości


Śledź nasze social media

Recenzje

Donizetti po raz kolejny otwiera Bydgoski Festiwal Operowy. Dwa lata temu inaugurował go „Don Pasquale” w reżyserii Pawła Szkotaka, w tym roku Thaddeus Strassberger sięgnął właśnie po tragiczną historię sporu rodów Ashtonów i Ravenswoodów. Wybitny reżyser znany jest z tworzenia „teatru totalnego”, stanowiącego całościową wizję artystyczną. Sam projektuje scenografie, a estetyka jego widowisk przypomina tableau vivant („żywe obrazy”), co zdecydowanie widać w jego bydgoskiej inscenizacji.

(...)
Akcja „Łucji…” przenosi nas do XVI-wiecznej Szkocji, która – zgodnie z regułami gatunku – ukazana jest w romantycznej stylistyce. Scenografia utrzymana jest w estetyce obrazów Petera Grahama oraz Caspara Davida Friedricha, przedstawiających mroczne i zamglone Highlands. (...)

Bydgoska inscenizacja funkcjonuje na kilku poziomach. Pierwszym z nich jest konflikt natury i cywilizacji. Z jednej strony mamy tu świat niemal mitycznej dzikiej przyrody, ukazanej poprzez watahy wilków czy sylwetkę Alisy (Darina Gapić), ucharakteryzowanej na babę leśną. Z drugiej strony jest świat cywilizacji, symbolizowany przez ubranych w czarne kostiumy mieszkańców dworu, a także postępowanie cynicznych Henryka i Rajmunda. Wymowne jest ukazanie w jednej ze scen reprodukcji „Eksperymentu z ptakiem w pompie powietrznej” Wrighta. Wielki obraz postrzegany jest jako ambiwalentna reprezentacja epoki oświecenia, ukazująca zarówno jej blaski (fascynację nauką i odkryciami), jak i cienie (dylematy moralne, obawy dotyczące przyszłości). Ze zderzenia tych dwóch porządków tworzy się główna oś przedstawienia.
 A przecież główną ofiarą, tym ptakiem, zdaje się być tu Łucja. Sama pochodzi z pierwotnego, naturalnego porządku. Miłość Łucji jest niewinna i czysta, co podkreśla zresztą jej biała suknia, stojąca w kontrze do wspominanej czerni dominującej na dworze lorda Artura. Protagonistka zostaje zmanipulowana przez swojego brata i odrzuca szczere uczucie Edgara (Piotr Kalina). Jej rosnące obawy świetnie wyraża scena przy fontannie, w której wokół kobiety tworzy się orszak rudowłosych niewiast ubranych w białe suknie. Są one wyrazicielkami jej myśli i emocji, będąc zarazem odniesieniem do losu ducha zamordowanej niegdyś kobiety. Świetnie podkreśla to choreografia Marii Martins, bydgoskiej solistki baletowej, doskonale znanej miejscowej publiczności m.in. z roli zmysłowej Carmen z ubiegłorocznej inscenizacji Johana Ingera.

Znakomita jest tutaj Magdalena Stefaniak jako tytułowa Łucja. Spokojnie rozwija swoją rolę – od poruszającego duetu z Edgarem, przez poczucie osaczenia w scenach z bratem, po oszałamiającą arię szaleństwa w ostatnim akcie. Jej dotychczas targana emocjami twarz przechodzi wtedy w szaleńczą pewność, a biel sukni spływa czerwienią krwi. Śpiewaczka wchodzi w piękny dialog z fletem, zarówno technicznie, jak i interpretacyjnie wygrywając całą amplitudę emocji towarzyszących jej bohaterce.
 Tragedię Łucji podkreśla również fakt, że – inaczej niż w libretcie – do jej śmierci przyczynia się brat, skręcający jej kark w momencie, gdy kobieta leży na katafalku. Henryk Sławomira Kowalewskiego to konsekwentne studium cynizmu i surowej politycznej gry, jakże odmiennych od delikatnej emocjonalności jego siostry. Śpiewak podkreśla rosnące poczucie zarówno moralnej, jak i politycznej przegranej swojego bohatera. Zaznacza je także śmierć Edgara, który nie popełnia samobójstwa, lecz otrzymuje zdradziecki strzał. Gorycz Henryka wybrzmiewa wtedy w całej krasie.

 Dramatowi głównych postaci towarzyszą efektowne sceny zbiorowe. W teatrze Strassbergera poszczególne sekwencje stają się „żywymi obrazami”, plastycznymi kadrami pełnymi zaskakujących detali. Choreografie grupowe wzmacniają jednocześnie relacje i napięcia zawarte w spektaklu. To wygrywanie dychotomii natury i cywilizacji oraz niewinności i grzechu stanowi o scenicznej sile bydgoskiego przedstawienia, okraszonego muzyką w znakomitym wykonaniu orkiestry Opery Nova.

Między światami - Szymon Spichalski, TeatrdlaWszystkich.pl

Thaddeus Strassberger wprowadza widzów do opresyjnego świata mężczyzn, ograniczającego wolność i prawa Łucji, stwarzając wokół niej klimat strachu, przemocy, usidlenia i podporządkowania. Taki właśnie świat stworzył w swej powieści Walter Scott, na nienawiść skłóconych ze sobą rodów, nakładając przemoc w rodzinie Ashtonów. 

(...)
Reżyser zdecydowanie krystalizuje proces świadomego osaczania dziewczyny w nawarstwiającej się atmosferze zniszczenia prowadzącego ją do obłędu. Jego rozwój jest wyrażany przede wszystkim w wizualnym wymiarze spektaklu. Tak imponującego scenograficznie przedstawienia nie było dotąd w Operze Nova. Siłą sprawczą wykreowanego mitycznego, graniczącego z magią świata, w którym żyła Łucja, jest fantastyczna wizyjność Thaddeusa Strassbergera. Nie konstruuje świata na scenie, lecz go wizualizuje a wielowarstwowość scenicznej przestrzeni wywołuje wrażenie głębokiej perspektywy oraz dynamizuje akcję.

 Tak wybitna scenografia nie mogła powstać bez podstawowego inscenizacyjnego artyzmu Thaddeusa Strassbergera, jakim jest malarskość. Do współpracy został zaproszony włoski mistrz scenicznego malarstwa Paolino Libralato, który zamienił scenę w baśniowy celtycki pejzaż, w którym pojawia się burza z piorunami, wirujący blask świetlików. Krajobraz oddychający wiatrem i nasycony zapachami natury. Każda scena w tej operze, zbudowana na metaforze, urzeka plastycznie swą monumentalnością oraz detalami zarazem, a przede wszystkim zintegrowana jest z reżyserią.

 A do tego zaprojektowane przez Thaddeusa Strassbergera kostiumy, swymi historycznymi stylizacjami i bogatymi kolorami razem ze scenografią tworzą nastrój i mają swój wkład w dramaturgię spektaklu. Ślubny welon Łucji z muślinu haftowanego polnymi kwiatami w scenie obłędu zamienia się w śmiertelny całun.A światło, szczególnie w scenie śmierci Łucji, wyodrębnia strefy cienia i kontrastu, także pomiędzy czernią kostiumów Chóru a bielą szaty Łucji. Moment, w którym na katafalku Henryk okrutnym gestem łamie jej kark, jest prawie niezauważalny... Zgromadzeni świadkowie jej szaleństwa nie zauważają go...Zachwycające jest poprowadzenie Orkiestry Opery Nova pod batutą maestro Tomasza Tokarczyka. Romantyczność muzyki unosi się nad sceną eksponując razem z wykonawcami walory włoskiego bel canta. Gaetano Donizetti nadał mu melodyjność oraz uczuciowość Łucji, okrucieństwo Henryka oraz Normana. Muzyka idealnie towarzyszy wykonywanym partiom wokalnym, szczególnie w „scenie szaleństwa" podkreślając wymowę słów w arii „Il dolce suono...". Więcej. W sposób niezwykle inteligentny dyrygent razem z orkiestrą, a można by powiedzieć, z instrumentami muzycznymi, nie tylko buduje dramatyzm ale również i oddaje osobowość postaci. Warstwa muzyczna poddaje się mistrzowskiemu wykonaniu orkiestry, czułej batucie dyrygenta oraz kreuje romantyczną miłość i okrucieństwo najbliższych.

 Technicznie bardzo wymagająca wobec wykonawców jest muzyka Donizettiego. Na grzbiecie tej muzycznej fali unosi się fascynujący talent wokalny Yulii Zasimovej w partii Łucji, imponujący wprost nieograniczonymi możliwościami swego aparatu wykonawczego. Barwa i moc jej koloraturowego sopranu unosiła się wysoko i wibrowała nad całą widownią. Wyciszona w partiach lirycznych urzekała romantyczną nutą. W scenie obłędu mocą głosu stymulowała przeżywane emocje, to znów „widząc" utraconego Edgara (Szymon Rona) „odnajduje" swoje emocje w postaci duchownego Rajmunda, wykreowanego wspaniale pod względem wokalnym i aktorskim przez coraz bardziej imponującego swymi możliwościami artystycznymi – Janusza Żaka. To jedna z najbardziej dramatycznych i wzruszających scen w tej inscenizacji. Brawo!

Henryk w kreacji Bartłomieja Kosa, baryton oraz Norman w roli którego wystąpił Michał Ryguła, tenor, stworzyli ciekawe aktorsko i wokalnie kreacje. Natomiast mezzosopranistka Katarzyna Nowak-Stańczyk, powierniczka Łucji wykreowała wyraziście postać jak z celtyckich legend. Podobnie charyzmatyczną aurę roztaczał wokół siebie duchowny Rajmund. Zarówno Alisa, jak i Rajmund jawili się niczym postaci na poły prawdziwe, na poły jak z celtyckich legend. I lord Artur, w partii którego wystąpił Sebastian Mach. Jego czysta i mocna barwa głosu dominowała w scenie zaślubin.

Mocnym atutem inscenizacji był również Chór Opery Nova, prowadzony przez Kaję Potrzebską, stając się coraz bardziej doskonały w partiach wokalnych oraz aktorskich. A triady reprezentowane przez Balet Opery Nova w choreografii Marii Martins, wypełniały swym niezwykle wysublimowanym tańcem przestrzeń, i to zarówno w scenach realistycznych, jak i baśniowych.

Thaddeus Strassberger rozpoczyna spektakl i zamyka niezwykle efektowną literacko i plastycznie klamrą. Na scenicznym tiulu pełniącym rolę ekranu projekcyjnego narrator wprowadza widzów w akcję. Lecz po chwili pęka niczym lustro na kawałki, zapowiadając nieszczęście. Pojawiają się one podczas sceny obłędu Łucji, w których są uwięzione cząstki jej duszy... Bo kiedy świat się rozpada, trudno go złożyć.
 
Dusza rozbita na kawałki... - Ilona Słojewska, Dziennik Teatralny 

To chyba najbardziej kompletne dzieło artystów Opery Nova. „Łucja z Lammermooru” obezwładnia urodą obrazu i wirtuozerią dźwięku. Ucztą rozpoczął się XXXII Bydgoski Festiwal Operowy.

Z każdą minuta, każdą koloraturą słynnej arii  „Il dolce suono… Spargi d’amaro pianto” w wykonaniu Yulii Zasimovej podczas sobotniej premiery zapadałam się coraz głębiej w fotel. Głos szybował, by nagle spaść niemal pod stopy. Obraz umazanej krwią niechcianego małżonka Łucji wwiercał się w oczy. Cisza między dźwiękami tylko podkreślała ich krystaliczność, a odłamki lustra, w których przeglądała się coraz bardziej popadająca w obłęd bohaterka - tylko zwielokrotniały przekaz. Maestria.

(...)
Artyści z bydgoskiej Opery Nova pod kierunkiem Thaddeusa Strassbergera (przyjechał nad Brdę wprost z Werony, gdzie reżyserował widowiskowe zakończenie Zimowych Igrzysk Olimpijskich) wznieśli się daleko poza swoje możliwości.
 
Ta „Łucja...” jest kompletna w obrazie i dźwięku. Obezwładnia rozmachem, pomysłami scenicznymi.

(...)
Maestro Tomasz Tokarczyk prowadzi orkiestrę dynamicznie, pozwala muzyce wylewać się na scenę, zagarniać postacie.

(...)
Niezwykłą lekkość uzyskał balet driad (choreografia Maria Martins), zaś chór pod kierunkiem Kai Potrzebskiej odziany z połyskliwe czarne XIX-wieczne stroje był kontrapunktem dla głównych bohaterów.

Rozpoczął się XXXII Bydgoski Festiwal Operowy. Łucja między harfą a fletem. Opera jak obraz malowana - Alicja Polewska, Express Bydgoski/Gazeta Pomorska 

Thaddeus Strassberger światowej sławy reżyser, scenograf i kostiumolog w jednej osobie, stworzył na bydgoskiej scenie dzieło będące szczytem doskonałości nie tylko reżyserskiej, ale też artyzmu i wizualnej oryginalności . Urodą zachwyca a podtekstem przeraża malownicza scena w jednym z pokoi rodziny Asthonów, będąca protestem przeciw okrutnym, charakterystycznym dla XVIII wieku pseudonaukowym eksperymentom. Szklane gabloty, w których umieszczono kolorowe wypreparowane martwe ptaki i malowidło "Eksperyment z ptakiem w pompie powietrznej" Josepha Wright of Derby. w głębi sceny (...)

Z minuty na minutę widzowie są zaskakiwani coraz to bardziej fantastycznymi pomysłami inscenizacyjnymi i ciekawymi, coraz też bardziej perfekcyjnie wykonanymi i wykorzystywanymi rekwizytami czy kostiumami. Zachwyt budzi pojawienie się przecudnie śpiewającego i z ogromną gracją poruszającego się w tańcu, na czarno odzianego w wytworne, wykonane z niezwykłą perfekcją, zapowiadające żałobę stroje Chóru. (...)

Ten spektakl zapewne na długo pozostanie w pamięci festiwalowej publiczności.

Piękny akord na powitanie - Anita Nowak, e-teatr.pl

(...)
Orkiestrę prowadził dynamicznie Tomasz Tokarczyk, dbając o klarowność i przejrzystość brzmienia (...).
 Spektakl w inscenizacji Thaddeusa Strassbergera to wizja mroczna, sugestywna i interpretacyjnie odważna. Reżyser – będący także autorem scenografii i kostiumów – odczytuje historię Łucji jako opowieść o przemocy i psychicznym zniewoleniu. Bohaterka jest zmuszana do działań wbrew sobie, „dusi się” w świecie, który ją otacza. Silnym wizualnym odniesieniem staje się obraz „Eksperyment z ptakiem w pompie powietrznej” Josepha Wrighta of Derby – symbol duszenia i pozbawiania przestrzeni do życia, choć osobiście mam nadzieję, że ptak przeżyje. To także opowieść o obojętności – przywodząca na myśl świat filmów Roya Anderssona, np. z „Pieśni z drugiego piętra” czy „Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla” ze wstrząsającą sceną eksperymentu na małpie. W tej interpretacji Łucja nie tyle umiera z obłędu, ile zostaje zniszczona przez system przemocy – śmiertelny cios zadaje jej bezduszny brat.

Łucji w każdej scenie towarzyszą jej sobowtóry – zwielokrotnione projekcje psychiki (znakomita choreografia Marii Martins). Strassberger odpowiedzialny był nie tylko za reżyserię, lecz także piękną plastycznie scenografię (wszystko rozgrywa się na szkockich wrzosowiskach) i wyrafinowane, niepokojące kostiumy (kilty, czarne stroje dam dworu). Twórcy rozumieją operę – potrafią nadać jej nowe znaczenia, nie tracąc przy tym muzycznej i teatralnej siły.

Łucja w pułapce przemocy. Poruszające otwarcie 32. BFO - Tomasz Pasternak, Orfeo.com.pl

Amerykański reżyser operowy Thaddeus Strassberger, nigdy wcześniej nieprowadzący produkcji w naszym kraju, odpowiedzialny był tu także za scenografię i kostiumy. Przygotował sugestywną, plastycznie olśniewającą wizję, z akcją osadzoną dość dosłownie w epoce dzieła, ale jednocześnie z interesującymi rozwiązaniami, przełamującymi inscenizacyjną klasykę.

(...)

To jedna z oper, w której główna postać jest absolutnie najważniejsza. Dwie wielkie arie, liczne duety i sceny ansamblowe czynią jej partię jedną z najbardziej wymagających w repertuarze belcantowym.
Na premierze Julija Zasimowa sprostała zadaniu z łatwością i brawurą. Piękne, dramatycznie nasycone koloratury, żarliwość interpretacji i muzyczna dojrzałość potwierdziły, że to artystka w pełni ukształtowana.

Łucja z Lammermooru to także opera tenorów, potrzeba ich aż trzech. Michał Ryguła jako Normanno zwraca uwagę już na początku spektaklu pięknie prowadzoną frazą i talentem aktorskim. Sebastian Mach w roli Lorda Artura – nieszczęsnego małżonka Łucji – zaprezentował płynną, elegancką frazę i stylowe belcanto. Pierwszeństwo należy jednak do Edgara. Szymon Rona ma wszelkie warunki, by stać się znakomitym tenorem di grazia.

Okrutnego brata bohaterki, Enrica, zaśpiewał Bartłomiej Kłos, odnajdując w tej partii zarówno blask, jak i moc lirycznego barytonu o ciemnej barwie i dużej sile wyrazu. W wizji Strassbergera staje się bezpośrednim sprawcą tragedii – Łucja nie umiera z obłędu, to Enrico ją zabija. Nad przebiegiem spektaklu czuwał Tomasz Tokarczyk, prowadzący orkiestrę dynamicznie, choć momentami zbyt mocno, bez dostatecznej dbałości o ornamentacyjne detale. 

Znakomicie zaprezentował się chór przygotowany przez Kaję Potrzebską, pomysłowo włączony w akcję (choreografia Maria Martins). Nastrój dopełniała sugestywna reżyseria świateł autorstwa Macieja Igielskiego.

Szaleństwo nad mokradłami - Tomasz Pasternak, Ruch Muzyczny

Proponujemy również

{title}
15-06-2026

Nowy sezon i nowy cennik, ale... Karta upominkowa jeszcze w starej cenie!

Już teraz można zaplanować wizytę w Operze Nova w nowym sezonie! W kasie Opery Nova oraz online rozpoczęliśmy sprzedaż biletów na repertuarowe spektakle we wrześniu, październiku, listopadzie 2026. Na 70. sezon artystyczny obowiązuje nowy cennik, ale... Do końca sierpnia nasze karty upominkowe można jeszcze nabyć w dotychczasowej cenie. 

{title}
08-06-2026

Miłosne perypetie gwiazdy czardasza i księcia

Zapraszamy na operetkę urzekającą humorem i odrobiną melancholii oraz przepięknymi melodiami, które w mig stały się klasycznymi przebojami. Arcydzieło Emmericha Kálmána „Księżniczka czardasza” na scenie Opery Nova u progu lata 2026 - 19, 20 i 21 czerwca! 

{title}
28-12-2025

Dorabella i Królowa Nocy zadebiutowały jako kawy Opery Nova!

Co powiecie Państwo na kawę, w której można rozsmakować się jak w operze? Gdy w jednej paczce - jak na naszej scenie - współgra sztuka, rzemiosło i pasja, efektem jest kolekcja kawowa Opery Nova! Ziarna kawowca zostały wypalone specjalnie dla naszych Melomanów i Koneserów przez bydgoską palarnię kawy Bromberg Kaffe. Kawy Dorabella i Królowa Nocy  dostępne w naszym Butiku Operowym. 

{title}
19-12-2025

Podaruj spektakl w prezencie z naszą Kartą upominkową

Jeśli poszukujecie Państwo na prezent czegoś naprawdę wyjątkowego, Opera Nova proponuje: podaruj spektakl, by przeżyć wieczór niezapomnianych wrażeń! Karta upominkowa do końca sierpnia w bardzo korzystnej cenie!